Witam! Znajdujesz się właśnie wewnątrz mojego niezwykłego domu. Ciekawa jestem, czy zawitasz u mnie jedynie chwilkę, czy może posiedzisz dłużej? Ten korytarz jest ciemny. Może chcesz przejść przez któreś z tych dziwnie ozdobionych drzwi? Nie martw się, większość z nich nie gryzie :
RSS
czwartek, 14 kwietnia 2011
.Pierwsze Drzwi.
Korytarz.

Nie lubiłeś spać w obcych miejscach. Długo przekręcałeś się z boku na bok, wierciłeś i układałeś, ale i tak za nic w świecie nie mogłeś zasnąć.
Wstałeś zdenerwowany. Jesteś zmęczony, a tu taka niesprawiedliwość! Własny organizm Cię zdradził! Hańba!
Założyłeś pantofle i szlafrok, które na szczęście miałeś ze sobą (w końcu wracałeś z kilkudniowego wypadu poza dom, to zrozumiałe). Zastanowiłeś się, czy to aby na pewno dobry pomysł... Wewnętrzna walka nie była długa, toteż szybko znalazłeś się na korytarzu. Myślisz, że jeżeli się napijesz czegoś ciepłego, to na pewno szybciej zaśniesz.
Gdybyś tylko wiedział, gdzie jest kuchnia!
Nagle dom wydał się o wiele większy, niż na to wyglądał z zewnątrz. Ale tak na dobrą sprawę, to nie miałeś zbyt dużo czasu na to, by się mu przyglądnąć, prawda?
Korytarz wypełniony był drzwiami, na Twoje nieszczęście, pozamykanymi. Nic nie wskazywało na to, co mogłoby się znajdowac po drugiej stronie. Hmm...
Dziwne uczucie, jakie człowiekowi czasami towarzyszy w obcych miejscach, nasiliło się. Rozglądnąłeś się i po chwili zauważyłeś sprawcę tych niemiłych doznań.
Cały czas byłeś obserwowany przez rudego kota.
Ej! Przecież nie robisz nic złego, prawda? Musisz znaleźć kuchnię... a później łazienkę. Koniecznie. Dlaczego nie zwracałeś uwagi na to, kiedy tłumaczyła Ci, co gdzie jest?
Ach tak, byłeś zbyt zmęczony a myśli wędrowały już w stronę łóżka.
Podszedłeś do pierwszych drzwi po lewej stronie.

Witaj Wędrowcze!

Gdyby nie ta noc, przejechałbyś obok tego miejsca nawet nie zaszczycając go swoim spojrzeniem. Bo i na co tutaj patrzeć?

Stary, niewielki domek. Nic specjalnego.

Ściany obite ciemnym drewnem, dach z wysłużonej, nieco dziurawej dachówki, okna szczelnie pozamykane okiennicami.

Jednakże tym razem musiałeś się zatrzymać. Deszcz uniemożliwił jakąkolwiek widoczność, a strach przed jakąś kraksą zwyciężył. Będą musieli na Ciebie poczekać, tymczasem Ty musisz poszukać jakiegoś suchego i w miarę ciepłego miejsca na nocleg.

Dlatego tym razem nie minąłeś tego domu. Podbiegłeś przemoknięty pod jego drzwi w nadziei, że ktokolwiek w nim mieszka.

Miałeś szczęście. Kolejny raz w życiu.

Drzwi ostrożnie uchyliły się, sprawdzając, kogo Licho niesie. Dziewczyna nie wyróżniała się niczym nadzwyczajnym. Jedna z wielu, które można spotkać w szkole, na uczelni, w sklepie czy podczas spaceru na mieście. Wysoka, na oko dwudziestoletnia.

Zimny wiatr rozwiał lekko jej nieco rozczochrane, brązowe włosy. Okulary zaparowały po zetknięciu z zimnem powietrza z poza domu.

Wytłumaczyłeś jej, że potrzebujesz schronienia na ten dzisiejszy wieczór. Głos z wnętrza domu uświadomił Ci, że nie mieszka sama.

Zamknęła Ci drzwi przed nosem.

Zakląłeś. Pogoda pogarszała się coraz bardziej. Jednak nie dziwiłeś się dziewczynie. Było ciemno, prawie noc, a ktoś obcy chce u Ciebie przenocować. Zgodziłbyś się?

Raczej nie. Jakież było Twoje zdziwienie, kiedy schodząc usłyszałeś jej głos. Zapraszała Cię do środka.

* * *

Salon był niewielki, ale bardzo przytulny. Z zaciekawieniem rozglądałeś się po jego ścianach, na których wisiały liczne obrazy, rysunki i rzeźby. Była też mała kolekcja masek i kilka zwierzęcych skór.

Siedzisz popijając ciepłą herbatę wzmocnioną czymś ostrzejszym, przy kominku leży wielki, czarny pies, a z fotela obserwuje Cię rudy kot. Chyba nie za bardzo Cię polubił, jego spojrzenie było nieco przerażające ( zwłaszcza, że tańczył w nich ogień, odbity z kominka), ale starasz się o tym nie myśleć.

- Przygotowałam pokój gościnny. Nie jest wielki, ale mam nadzieję, że przypadnie do gustu.

Drogi Wędrowcze, uśmiechnąłeś się. Pierwszy raz w ciągu tego cholernego, ciężkiego dnia spotkało Cię dokładnie to, o czym marzyłeś.